Starbucks nie dla każdego

Pierwszy raz byłam w Starbucks. Wielkie plany, szalejące kubki smakowe, bogate menu i te kubeczki z podpisem! To wszystko było w zasięgu mojej ręki a co dostałam?Jakiś czas temu wracałam z długiej podróży z przesiadkami – za mną i jeszcze przede mną  i powiem szczerze, że gdybym nie zasypiała na stojąco, pewnie do dnia dzisiejszego nie odwiedziłabym kawiarni Starbucks. Jako jedyni mieli otwarte stoisko w Galerii NieważneJakiej o 3 nad ranem a ja rozpaczliwie potrzebowałam wlać w siebie wiadro kawy.

Nie mam nic do tej firmy- serio. Jest tak dużo różnych kawiarni/kawiarenek, że wychodzę z założenia, że kawa jest wszędzie taka sama, tylko opakowanie się jej zmienia. W tym przypadku, logo Starbucks robi taką furorę na Instagram’ie, że każda osoba ma min. tysiąc serduszek pod takim zdjęciem z zieloną dziewczyną na kubku. Ja, jako osoba nie mająca tam konta, zawsze przechodzę smutna, ze zwieszoną głową obok ich stoiska, bo wiem, że nikt nie będzie wiedział o tym, że piłam właśnie z TEGO kubka z MOIM podpisem i nikt MNIE nawet nie kliknie.

Wchodzę! ( A raczej wczołguję się…)

Nie wspomnę, że byłam jedynym klientem w Starbucksie o tej porze.

Ledwo patrzę na to menu. Za dużo tego było, żeby się zastanawiać i kombinować  a i tak wiedziałam czego mi potrzeba. Tak szybko jak się tylko da wyrecytowałam:

Mrożona podwójna kawa z mlekiem, bez dodatków w dużym kubku z napisem Ewa. Płace od razu, reszty nie trzeba. Dziękuję.

Mina kelnera mówiła zbyt wiele… Olać go!

Czekałam niecierpliwie, ledwo siedząc a raczej ledwo nie leżąc, liczyłam na to, że aromat kawy mnie chociaż trochę obudzi… Gdzie tam… Potrzebowałam silniejszej artylerii.

Gdy już prace zakończyły się nad tworzeniem mojej kawy,  oprócz skrobania, mielenia i ubijania oczekiwałam już tylko na wydźwięk swojego imienia.

Niczym zbłąkany wędrowiec na pustyni, który wypatruje oazy, ratującej mu życie, tak i ja, byłam zbłąkanym wędrowcem, czekającym na wydźwięk swojego imienia by przeżyć.

Kelner podchodzi do lady z kawą w ręku! Jest! Zaraz się napiję mojej kawusi kawusiusiuni kochanej, tylko wypowiedz moje imię!

Kawa dla Pani.

Noszkurczejegomać! Nie tak!!! Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze…

Myśląc pozytywnie, stwierdziłam, że kij mu w oko 2 razy. Ważne, że miałam kawę i mogłam się w spokoju jej napić. Powrócą mi siły i będę mogła dalej jechać.

Pijąc, zastanawiałam się, że chyba wprowadzili jakieś ulepszenia do tych kubków, że się rurka nie rusza na boki. Zaciekawiło mnie to, więc otworzyłam wieczko, żeby zobaczyć co jest grane.

Nie zrobiłam awantury o to co dostałam. Byłam zbyt zmęczona i już zbyt obojętna na wszystko.

Rurkę zatrzymała mi bryła lodu, która stanęła w poprzek kubka. Musiała się ściana maszyny przymrozić i odpadł szeroki kawałek lodu, więc jak nabierali mi kostki do kawy to musieli i bryłę razem z nimi zabrać. Tylko że oni nie widzieli co dają do kubka? Nie widzieli, że to stoi w poprzek? To jak przychodzi do nich dziewczyna bez makijażu, w walizkami dużymi, małymi i jeszcze z plecakiem na plecach, w trampkach, w bluzie z kapturem, niespecjalnie uczesana i to jeszcze nad ranem (bo sobie tak umyślała), to nie warto się wysilać?…. Byłam zła. Chciałam lód to dostałam.

I jeszcze jakby na to nie patrzeć, kubek nie miał mojego imienia napisanego…

Noszkur**jegomać!

Morał z tej historii jest krótki i niektórym znany, dostajemy taką kawę na jaką wyglądamy.

  EWA

Ps: Z tego wszystkiego nawet sobie cholernego zdjęcia kubka na pamiątkę nie zrobiłam!

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

17 thoughts on “Starbucks nie dla każdego

  1. Matko, trzeba mieć pecha, serio… Gdzie Ty się uchowałaś, że tyle lat udało Ci się przeżyć bez wchodzenia do Starbucksa? :) Ja osobiście z tych kaw sieciówkowych najbardziej lubię chyba napoje tej firmy, chociaż nie ukrywam, że mogłyby być tańsze. Pozdrawiam :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja od siebie powiem, że jestem grubo po 30-tce i jeszcze nie piłam tej kawy. Nie dlatego, że żal mi pieniędzy ale zwykle dlatego, że robię dobrą kawę w domu :) Takiej kawy jak ja robię to nie zrobi nikt inny :)

      Polubione przez 2 ludzi

      1. To prawda – jeśli ma się w domu dobrą kawę, to chyba najbardziej smakuje właśnie ta robiona samodzielnie. Z sieciówkami mam ten problem, że, chociaż teoretycznie kawa zawsze powinna smakować tak samo, w jednym lokalu czasami jest za słaba, innym razem ktoś dolał mi za dużo/mało mleka… I już czegoś brakuje.

        Lubię to

        1. Zawsze jest jakieś ALE bo jak kawa ma odpowiednią ilość mleka czy mocy w sobie,to filiżanka/kubek nie zgrywają się z podstawką, bita śmietana jest okropna w smaku, łyżeczka się topi a kostki lodu stoją w poprzek ;p

          Lubię to

  2. Ja tam jestem zbyt chytra aby się stołować w kawiarniach typu Starbucks czy Soo Coffee. Czasem jak patrzę na te ceny to się dziwię jak można tyle za kubek kawy płacić. xd

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jak teraz o tym myślę to żałuję, że jej nie zrobiłam, bo chyba każdego by poniosło w takiej chwili.. Ja to chyba dobry człowiek jestem xD oszczędziłam ich

      Lubię to

  3. Ja! Ja bym z buciorem do nich wystartowała i kazała im to pić! O zwrot forsy iść! Nie dawać się! Ręce opadają jak nas traktują.. Nawet nie chce myśleć jakbym im nagadała! Następnym razem rób zdjęcie i o reklamacje!

    Lubię to

    1. Może ta kawa lepiej smakuje i lepiej się ją dostaje w południe :D Nie mogę sobie wybaczyć tego zdjęcia, nawet kubka na pamiątkę nie wzięłam, żeby sobie postawić na półce, coby każdy wchodzący do mnie widział go i podziwiał xD

      Lubię to

  4. Eh…no cóż, nie zazdroszczę sytuacji. Ja Starbucksa też czasem odwiedzam bo kawę mają pyszną. Nie fajne jest tylko to, że czasem obojętnie gdzie idziemy czy do sklepu czy do kawiarni, trafi się nie miła obsługa, albo podadzą nam byle jak i caly czar pryśnie. Ja rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale to nie znaczy że na każdego trzeba patrzeć z fochem.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj dokładnie. Czasami szybciej niż weszliśmy, chcielibyśmy wyjść. Powiem Ci, że często (i to mnie martwi) spotykam ludzi, którzy się nie cieszą z tego co robią i gdzie są bo wątpię, że co drugi dzień mają ten „gorszy dzień”.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s