Pisz, pisz bo ci źrebię zdechnie!

Ponad tydzień przerwy i nie ma o czym pisać.

Co, że choroba nie jest ciekawa? Objawy przecież są interesujące! Jakby się zagłębić w tematyce „biegunka” lub „kaszel – mokry a suchy”, to powstałaby praca magisterska na 300 stron… albo byłby to dopiero 1 rozdział?

W sumie to czemu nie napisać czegoś, co spowodowałony odłożenie bloga na tydzień albo chociaż na dalszy plan? Czemu nie: „Jak nie pisać bloga” brzmi całkiem zachęcająco. Niestety widzę jedno ALE. Zaraz po tym, zostałoby to podważone, zawetowane i stracone w przepaść spam’u na wiele lat, bo jak mnie pouczono – bycie blogerem to jak bycie artystą, to dar, to jak kurcze nie pamiętam co, ale zalatywało brokatem, cekinami i różowymi frędzelkami.

Jeśli się zapomni o źrebięciu na tydzień (przyszłej dojnej krowie), to nie wiadomo ile godzin by się ugniatało jej cielsko dążąc do przywrócenia akcji serca i ile by się powietrza wdmuchnęło w jej paszczę to ono i tak zdechnie! – chyba, że jakimś cudem przeżyje i będzie takie wiecie, przechylone w prawo, mylące trawę z ogrodzeniem i mlaskajace mordą z durnym wyrazem pyska, że przeżuwa chyba trawę…. No way!

Więc mam pisać o tej chorobie? Jak to mi się nie chciało wstać z łóżka, ile stron Kwejk‚u przewertowałam, ile zmagazynowałam zesmarkanych husteczek w koszu. Może i byłby ciekawy post nawet nie jeden hmm przypuszczam, że z 10 by łatwo się napisało. Napisałabym „Jak chorować by wyłudzić zwolnienie od lekarza”, albo coś z cyklu „Jak chorują dziewczyny” albo wiem! „Fazy dogorywania” – brzmi zajebiście mrocznie.

Pisz, pisz, pisz, bo ci źrebię zdechnie!

Parcie na pisanie jakieś wszyscy mają… I dobrze, ktoś musi pisać, żeby czytać to mógł ktoś.

Pisząc karmisz swoje źrebię, dajesz dużo witamin – potasu i wapnia by miało mocne kości. Czasami trzeba go odświeżyć i przewietrzyć i co najważniejsze wystawić na targ, na spojrzenia innych – a nóż los sie uśmiechnie i ktoś ci powie, że twoje źrebię już nie takie młode ale to już w pełni prosperująca krówka! I ktoś składa ci ofertę rozmnażania… Więc pisząc i tak będziesz musiał doić tę krowę dalej. Z mleka robić ser albo ubijać masło by później to sprzedawać na tym samym targu. Nie daj boże mleko się skwasi… Dbać o świeżą trawę bo nagle dowiadujesz się, że się jej przytyło. Naganiać sąsiadów do roboty, weterynarza wzywać … Kuuurwa nie ogarniam tej roboty!

Tyle pracy z tym blogiem tzn. Dojną Krową.

Całe szczęście, że moje źrebię to BYK !! ;) hłehłehłe

Advertisements

4 thoughts on “Pisz, pisz bo ci źrebię zdechnie!

  1. Blogerzy to w ogóle szajbusy. Dodalem ten wpis do ulubionych, bo czytałem, bo tutaj jestem. Zastanawia mnie fakt, że tak wielu blogerów zaznacza polubienia mimo, że nawet nie wchodzą na bloga. Nie da ich się szanować. Dodam do ulubionych to wypromuję bloga do miana światowego bestsellera. A tu chuj. Jak popularności nie było tak ni ma.

    Lubię to

    1. Na blogspocie jest zalew tekstów typu „Fajny wpis! ” a tutaj mamy magiczny przycisk „Lubię”. Polubię a nóż odwiedzi mnie i statystyki pójdą do góry. Wszystko idzie na łatwiznę więc łatwizny oczekujmy ehh.. Miejmy wiarę w normalnych! albo normalnych szajbusów :-)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s