„Te og Kaffe” czyli 4 paczuszki szczęścia

Chciałam sobie kupić mały rozweselacz na pochmurne dni a te nadciągają nad moje rejony :-\   ehh nie pytajcie nawet… Może wino, może czekoladę, może… zaraz, zaraz, co ja widzę!

Przechadzając się ulicami Stavanger (tam też mieszkam :-)) stwierdziłam, że jak to możliwe, że ja – reprezentująca kawoholizm jak i zarazem herbatopatologizm, nie odwiedziłam jednego z najpopularniejszych sklepików w mieście o jakże trafnej i adekwatnej nazwie do moich upodobań a mianowicie: Kaffe og te (kawa i herbata) Kaffehuset.

Weszłam i się zakochałam.

W powietrzu unosił się lekko słodki zapach imbiru, cynamonu i pomarańczy. Nie tak nachalny jak można by przypuszczać po tylu rodzajów herbat w jednym pomieszczeniu. Cytryna i goździki to druga nuta zapachowa tego miejsca – rozsypane i podwieszone na wystawie, zapraszają do obejrzenia ekspozycji sklepiku i łapania ślinki na ich widok.

A gdzie kawa? Nie czuję kawy… O jest! W specjalnych pojemnikach z dozownikiem, które chronią ziarenka przed wilgotnością. I to jest dobre- ile chcesz kawy to sobie sypiesz – ważysz i kupujesz! Mając jedno ziarenko na dłoni, zabija ono wszystkie inne zapachy dookoła ciebie – dzięki czemu wiesz, że takie miejsce jak to zasługuję na ocenę 5+.

Patrzę i podziwiam… Kenya, Columbia, Brazylia, Etiopia, Gwatemala!! Wooow  ilość powala! Powala też cena niektórych rodzai – 500kr/kg heh :-).

Herbatki są już milsze dla oczu i portfela, więc kupiłam 4 (docyzja co do jednej wcale nie jest taka prosta!) Skusiłam się na Meksykańskie Mango, Chai, Imbir z cytryną oraz jabłko z cynamonem… Oj żebyście czuli te zapachy.

IMG_20150319_110539

IMG_20150319_110519

Zaintrygowała mnie herbata Chai – nigdy dotąd nie piłam tego rodzaju (podobno chińska) czarnej mikstury o smaku imbiru, cynamonu, kardamonu z pieprzem hmmm powiewa gumą balonową z dzieciństwa. PRZEintrygujący smak!

IMG_20150319_111953

Muszę przyspieszyć picie kawy- bo mam jej duuużo a chciałabym znów nawąchać się zapachów jak narkoman. Samo miejsce jest mega przyjemne – małe, ciasne ale jakże wszystko jest posegregowane i poukładane tak, że nie trzeba latać po całym sklepie w poszukiwaniu konkretnej pozycji. Wszystko jest w zasięgu wzroku i ręki a to mi bardzo odpowiada.

A te stoliczki i krzesełka na zewnątrz – cud, miód i pomarańcza :-)

Kaffehuset – zdjęcie z wyszukiwarki… paskudna pogoda była

 

IMG_4943

Advertisements

6 thoughts on “„Te og Kaffe” czyli 4 paczuszki szczęścia

  1. Zazdroszczę, najlepszą kawę jaką piłam kupiłam właśnie w Norwegii, w Polsce mi tak nie smakuje. Opakowanie po niej trzymałam parę miesięcy z myślą, że jeszcze kiedyś uda mi się kupić taką samą :)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s