Mikrodermabrazja a robaki…

Na pewno słyszeliście o mikrodermabrazji skóry głowy. To dość nowe zjawisko, które cieszy się coraz większą popularnością chyba ze względu na to, że jest ono rozreklamowane pod hasłem ”ekskluzywny” wręcz ”boski” zabieg.

Charakteryzuje się małym mechanicznym urzędzeniem, które wwierca się w waszą skórę głowy (nie przekraczając 2 mm głębokości) a następnie ruchem posuwisto – obrotowym….Ok ok żartuje!! Chyba wszystkie wiemy na czym polega mikrodermabrazja skóry twarzy tak? Więc to jest to samo tylko robione na naszej głowie.

Jako, że była to dla mnie nowość, chciałam pogłębić wiedzę na ten temat: jak się to robi, dlaczego się to robi, za ile się to robi- w ogóle bardzo dużo było pytań z końcówką ”się to robi”….

Przeczytałam na forum, że jest to ”prawie” to samo co havy peeling. Dziewczęta opisywały różne metody, jak można zafundować sobie ”boskość” nie wychodząc z domu, za niewielkie pieniądze i w dość krótkim czasie.

2 najbardziej popularne metody to piasek (….bez komentarza…) i zwykły peeling.  Wybrałam to mniejsze zło czyli peeling – przecież nie będę jak wariat podkradała dzieciom piasku z piaskownicy i w sumie to…  zima za oknem…

Biorąc prysznic byłam cała w skowronkach, ponieważ przeliczyłam sobię, iż moja mikrodermabrazja będzie kosztować zaledwie 3 zł hihi. Nie żałowałam sobie peelingu  – dla piękna jestem w stanie znieść i to. Masowałam tylko skórę głowy by nie zniszczyć włosów z długości bo wiecie mogą się połamać przy zbyt intensywnej ingerencji. Po wszystkim płukałam moje włosy chyba 7 razy! Nie mogłam pozbyć się tych małych pieprzonych kuleczek- one były wszędzie! Jakby miały łapki – uczepiły się kosmyka i dopiero jak im zapłacisz to się od ciebie odchrzanią!

2 dni wydłubywałam to zielone paskudztwo z włosów… Zielone? msyzceTak, miałam zielony peeling… mądre nie? Przy jasnych włosach w ogóle nie było widać, że mam coś oprucz zajebistej fryzury… zielone robaki… To wyglądało jak… jak… nie chcę tego opisywać…

 

Eksperyment ten teraz wydaje mi się nieco w kategorii ”mocno durnych”…

Jednak…. 

Postanowiłam o tym napisać nie ze względu na to by się pośmiać ale ze względu na to, że podziałało?? 4 miesiące później zauważyłam, że mam chamską grzyweczkę na czole a jak wysuszę moje włosy suszarką  to te najkrótsze stoją jak naelektryzowane!! Koszmar!! Dopiero połączyłam te 2 fakty teraz. Bo niby skąd mam tak dużo malutkich włosków na głowie? W grę wchodzą dwie opcje: albo ingerencja – czyli ten peeling’owy masaż skóry, albo nadmierne wypadanie włosów w jednym czasie- czego nie zaobserwowałam… nawet przy peeling’u nie wypadlo mi aż tyle włosów…

Wniosek – eksperyment durny – rezultat pomyślny.

Ktoś się skusi??? Jeśli tak, to unikajcie zielonych peeling’ów!!!

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s