W 90 dni do śmierci

Brzmi groźnie, co nie? Ale taka prawda!  Tylko 90 dni – tylko 3 miesiące i ani dnia dłużej. A wiecie dlaczego?

Sprawa jest prosta ale baaardzo określona w czasie :)

Mój blog to moje wyzwanie 90-cio dniowe.  Nabrałam Was? Przepraszam, ale nie mogłam się oprzeć pokusie napisania takiego tytułu! Jak na to nie patrzeć to za 90 dni mojego bloga https://przedama.wordpress.com/ nie będzie.

Chciałam sie zmotywować do działania, wymyślić coś z czego byłabym dumna. Postanowienia noworoczne mają to do siebie, ze się o nich szybko zapomina – statystycznie w połowie stycznia… albo zmniejszamy dawki. Przykład? Bardzo proszę, pierwsze z brzegu:

Od 1 stycznia zaczynam ćwiczenia! Jupi!

Przez 5 dni może i ćwiczysz, ale 6 już Ci się nie chce… Mówisz sobie przecież nie powiedziałam, jakie te ćwiczenia mają być i jak długo mam  je robić… Hmm planujesz od nowa.. Wystarczy 15 minut z samego rana! Masz power! Wróciłeś czlowieku do gry! Niestety 3 dni później była zakrapiana impreza i na kacu średnio chce sie ćwiczyć… w szczególności zaraz po przebudzeniu… Odkładasz na wieczór…Tak sie złożyło, że jest niedziela a w niedziele nie wykonujemy żadnych cieżkich prac , wiec Bozia Cię będzie bardziej kochała, jeśli to uszanujesz! HA! Następnego dnia wracasz do ćwiczeń, ale niestety zamiast złożonego układu różnych ruchów swoich konczyn, stać Cie jedynie na zrobienie brzuszków i przysiadów.. no chyba, że rozprostowanie swojego kregosłupa po przebudzeniu uznasz równiez za ćwiczenia to już masz ich 3. Pod wieczór rozmyslasz, że jak będziesz robić tylko przysiady i brzuszki to i tak wymodelujesz sylwetkę a przecież o to Ci chodzi!! Tak się składa, że w kolejnych dniach nawet już nie patrzysz na zegarek tylko robisz tyle brzuszków i przysiadów na ile Cię stać (czyt:  do pierwszego bólu), po czym chcesz jak najszybciej ogarnać inne ,,ważniejsze”sprawy dnia.

Summa Summarum

Postanowienie noworoczne jest jak świńka: tak dobrze żarło ale się jej zdechło…  Nie mając sprecyzowanego planu działania, krok po kroku dobrze przemyślanego – nasze postanowienia nie mają prawa się udać, ponieważ dobrze znamy samych siebie, wiemy jaki mamy zapał do pracy i po co fundować sobie dodatkowe przykrosci z niewywiazania się z umowy z samym sobą? Co? 12 miesięcy to jest jednak bardzo długi okres czasu…

Moje postanowienie jest dość jasne (oczywiście jest ono bardziej złożone w moim notatniku a wy wiecie tylko małą część a mianowicie jak długo ono trwa:) ) 90 dni!! 

Coś się zaczyna, by mogło sie fajnie skończyć. Najfajniejsze są zakończenia!! Takie wiecie, nieprzewidywalne, niedopowiedziane ;)

Advertisements

One thought on “W 90 dni do śmierci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s